Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Kolekcjonerka doświadczeń

Magdalena Kuszewska 21-04-2016, ostatnia aktualizacja 21-04-2016 16:00

Taka jestem: Sylwia Bilska, dyrektor zarządzająca firmy PayU na Europę Środkową

« 1 / 9 »

Lubię pielęgnować moje rytuały. Dają mi poczucie radości, a nawet bezpieczeństwa. Najważniejszy jest codzienny telefon, zawsze o godzinie 8 rano, do rodziców. Siostra dzwoni do nich pół godziny wcześniej. Tak się dzieje, od kiedy tylko wyprowadziłyśmy się z domu. 
Rodzice włączają tryb głośnomówiący i rozmawiamy we trójkę o tym, co się u nas dzieje. Inny rytuał – co pół roku spotykam się z przyjaciółką na weekend, zawsze w tym samym SPA. 
Terminy rezerwujemy z góry, przestrzegamy ich. Wtedy rozmawiamy nieustająco, a potem mamy przerwę aż do następnego wyjazdu. Poza tym co roku oglądam wszystkie filmy nominowane do Oscarów. Po pierwsze, lubię to, po drugie, chcę mieć własne zdanie 
na temat laureatów.

Źródło: 123RF
  • Lubię pielęgnować moje rytuały. Dają mi poczucie radości, a nawet bezpieczeństwa. Najważniejszy jest codzienny telefon, zawsze o godzinie 8 rano, do rodziców. Siostra dzwoni do nich pół godziny wcześniej. Tak się dzieje, od kiedy tylko wyprowadziłyśmy się z domu. 
Rodzice włączają tryb głośnomówiący i rozmawiamy we trójkę o tym, co się u nas dzieje.   Inny rytuał – co pół roku spotykam się z przyjaciółką na weekend, zawsze w tym samym SPA. 
Terminy rezerwujemy z góry, przestrzegamy ich. Wtedy rozmawiamy nieustająco, a potem mamy przerwę aż do następnego wyjazdu.   Poza tym co roku oglądam wszystkie filmy nominowane do Oscarów. Po pierwsze, lubię to, po drugie, chcę mieć własne zdanie 
na temat laureatów.
  • Myślę, że to moje mocne strony, zresztą w ogóle kobiet. W ten sposób, a nie krzykiem czy presją, potrafimy dotrzeć chyba do każdego. Pomaga mi jeszcze niski głos (nie muszę mówić podniesionym tonem). Talent do komunikacji i negocjacji przydawał mi się już jako nastolatce, kiedy przesuwałam godziny powrotów do domu. Z rozbawieniem dostrzegam, że moja córka już przejmuje to ode mnie. Np. wie, że kłótnia z młodszym bratem nic jej nie da. Jest sprytna, więc potrafi z nim negocjować.
  • Od lat pracuję w środowisku technologii i biznesu, zdominowanym przez 
„garnitury”. Z wieloma mężczyznami mam profesjonalne, dobre relacje, ale zdarzają się też niewybredne seksistowskie żarty czy protekcjonalne traktowanie. Wiadomo, blondynka... Ale mnie to bawi, naprawdę. A jeśli ktoś przesadza lub próbuje żartować w bardzo niski sposób, to moją bronią stają się sarkazm i ironia. Natychmiast odbijam piłeczkę, mam dość cięty język. Grunt to dobra komunikacja!
  • W tenisa gram raz, czasem dwa razy w tygodniu. Uwielbiam ten sport, na szczęście pokochały go też moje dzieci. W wakacje gramy nawet po trzy, cztery godziny dziennie, często na wyjazdach. Tutaj wcale nie chodzi o wynik. Dopiero kiedy skupię się wyłącznie na odbijaniu piłki, idzie mi dobrze. Ale najważniejsze, że resetują się wszystkie moje negatywne myśli. Podobnie dzieje się podczas czytania książek, zawsze przed snem (to kolejny mój rytuał). Przenoszę się w inny świat. Ostatnio zachwycają mnie powieści noblistki Alice Munro, a także książki Sylwii Chutnik. Tę pierwszą doceniam za piękne konstrukcje literackie, a drugą – za formę.
  • Przez dwa lata mieszkałam w Brukseli i nie byłam nią 
zachwycona. Miałam potem propozycję objęcia wielu stanowisk poza ojczyzną. Ale ja kocham Polskę i świadomie ją wybieram jako miejsce do mieszkania i pracy. W przyszłości może zdecyduję się na tymczasową przeprowadzkę. Biorę pod uwagę Europę lub USA. Ale bardzo doceniam ojczyznę, sporo podróżuję po niej z dziećmi, bo lubię kolekcjonować doświadczenia. Lubimy jeździć na spływy kajakowe i narty w polskie góry, na Mazury, a także nad polskie morze. Ja nie wchodzę do Bałtyku, bo jestem 
zmarzlakiem, ale moje dzieci to kochają.
  • Córka ma dziewięć lat, syn pięć. To mit, 
że bizneswoman nie ma czasu na dzieci. 
Wszystko to kwestia udanej organizacji i ustalenia priorytetów. Zawsze kochałam pracować, zaczęłam już na studiach prawniczych w Warszawie. Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, miałam 
stanowisko, które obejmowało swoim zasięgiem 23 kraje. Dużo podróżowałam, pracowałam, 
a tu nagle urlop macierzyński, dom... Czułam się z tym źle, brakowało mi życia na wysokich obrotach, choć byłam dumną mamą. Miesiąc 
po porodzie poszłam na studia MBA. W drugiej ciąży byłam już przygotowana na wszystko. Karmiłam dzieci piersią do ich ósmego miesiąca życia, jednocześnie pracowałam. Jeśli się bardzo chce, to można wszystko!
  • Jest wiele kobiet, które odgrywają ważną rolę w moim życiu. Najważniejsze są mama i siostra, która też pracuje na wysokim stanowisku biznesowym. Totalnie inna niż ja, zarówno z wyglądu, jak i z charakteru. Siostra jest introwertyczką, a ja – ekstrawertyczką, więc się uzupełniamy.  I jeszcze moje przyjaciółki, niezwykłe, mądre kobiety. Ostatnio w sześć pojechałyśmy na weekend do Mediolanu. Pełno było śmiechu, długich rozmów, dobrej energii. Piękny czas, który naładował nasze życiowe akumulatory. Moje przyjaciółki też pochodzą z kręgu biznesowego, niektóre prowadzą własną działalność. Obalamy mit, że nie ma damskiej przyjaźni, zwłaszcza w biznesowym świecie.