Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Taki jestem: Adam Cich - reżyser biznesu

Ewa Kowalska 18-11-2015, ostatnia aktualizacja 18-11-2015 16:00

Adam Cich, dyrektor generalny Electrolux w Europie Wschodniej i Centralnej

« 1 / 8 »

Studia z handlu zagranicznego na Uniwersytecie Gdańskim rozpoczynałem jeszcze w poprzednim systemie, a kończyłem już w nowym. Na pierwszym roku uczyłem się ekonomii politycznej socjalizmu, na ostatnim – zasad wolnego rynku. Kiedy po czterech latach pracy w gdańskim oddziale firmy Henkel w 1996 r. zostałem dyrektorem handlowym w Electrolux Poland, na własne oczy obserwowałem, jak wygłodniały rynek chłonął nowinki z Zachodu. Co miesiąc mieliśmy kilkusetprocentowe zwyżki i szwedzka centrala była zaskoczona wynikiem sprzedaży.

Źródło: materiały prasowe
  • Studia z handlu zagranicznego
na Uniwersytecie Gdańskim
rozpoczynałem jeszcze
w poprzednim systemie,
a kończyłem już w nowym.
Na pierwszym roku uczyłem się
ekonomii politycznej socjalizmu,
na ostatnim – zasad
wolnego rynku. Kiedy po czterech
latach pracy w gdańskim
oddziale firmy Henkel w 1996 r.
zostałem dyrektorem handlowym
w Electrolux Poland, na
własne oczy obserwowałem,
jak wygłodniały rynek chłonął
nowinki z Zachodu. Co miesiąc
mieliśmy kilkusetprocentowe
zwyżki i szwedzka centrala
była zaskoczona wynikiem
sprzedaży.
  • Do łódzkiej Filmówki zdawałem dwa razy. Bez skutku. Potem jednak elementy reżyserii i świata artystycznego odnalazłem w biznesie. Nie tylko kreując strategie. Przez trzy lata Electrolux odpowiadał za menu przyjęć na Festiwalu Filmowym w Cannes, zapewniając potrawy przygotowane przez kucharzy – posiadaczy gwiazdek Michelin. Miałem więc okazję przejść po czerwonym dywanie i osobiście poznać gwiazdy filmu
  • Żeby osiągnąć sukces w tej nowej rzeczywistości rynkowej, wystarczyło czasem znać angielski. Ja jednak zainwestowałem w dalszą edukację, kończąc marketing i zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim, a potem studia MBA na University of Illinois. Miałem rację. Osób z wykształceniem kierunkowym było wówczas niewiele. Przydał się też więcej niż jeden język. W elitarnym Liceum im. Marynarki Wojennej w Gdyni angielski był wykładowym. Niemieckiego nauczyłem się na studiach, a rosyjskiego uczyłem się od szkoły podstawowej.
  • W latach 90., w zderzeniu ze światowym Trójmiastem, Warszawa wydała mi się przaśna i biedna. Z wielkim bazarem na głównym placu pod Pałacem Kultury i Nauki i wszechobecnymi łóżkami polowymi, na których handlarze wystawiali swoje towary. Również pierwsza siedziba Electroluxa w budynku Warszawskich Zakładów Maszyn Budowlanych im. Ludwika Waryńskiego podkreślała, jak daleko nam do Zachodu. Z drugiej strony stolica była nowoczesna i szybsza niż inne miasta. Mimo to odnalazłem w niej swoje ścieżki. Pamiętam moment, kiedy stała się moim miastem – lądując na Okęciu po jakiejś służbowej podróży, pomyślałem, że wracam do domu.
  • Wiedziałem, że jako dyrektor handlowy jestem skazany na sukces. Szwedzkie odkurzacze trafiły do Polski jeszcze w latach 20. XX w. i były tu dostępne do wybuchu II wojny światowej. I choć do 1996 r. Electrolux nie miał sklepów w Polsce, istniał w zbiorowej wyobraźni jako synonim odkurzacza. Nic więc dziwnego, że kiedy można już było mieć „prawdziwy elektroluks”, każdy chciał kupić sprzęt ze słynnym logo. Do dziś odbieramy po kilka telefonów w tygodniu od osób, które chcą nam przekazać zabytkowy odkurzacz z 1928 r., który odnalazł się na strychu.
  • Mam nietypowe CV.  Jest  nim praca pilota wycieczek zagranicznych w rodzinnym Gdańsku, kelnera oraz barmana na amerykańskich statkach wycieczkowych płynących na Karaiby i Bermudy. Te doświadczenia świetnie przygotowały mnie do życia zawodowego. Jako pilot oprowadzałem Niemców po mieście, które oni znali często lepiej niż ja (tyle że posługiwali się niemieckimi nazwami). Nocami wkuwałem więc dawne nazwy i dokształcałem się z historii. Jako barman musiałem być jednocześnie sprzedawcą i psychologiem.
  • Niektórzy mnie o t oskarżają, ale ja po prostu przyjąłem do wiadomości, że praca jest elementem mojego życia. I w domu, w weekendy czy na wakacjach odbieram służbowe e–maile. Dzięki temu udaje mi się zachować work–life balance i unikać nadmiernego stresu. A jeśli taki się pojawi, wychodzę pobiegać, co pozwala mi przejść z pełnego wyzwań dnia w wieczorny spokój.
  • Za największy dotychczasowy sukces uważam przeniesienie centrali firmy dla Europy Wschodniej i Środkowej z Wiednia do Warszawy. Przez wiele lat Austria była centrum zarządzania dla wielu zachodnich firm działających w tym regionie. Przeniesienie jest również świadectwem zaufania do mnie. Polacy wyróżniają się na tle obywateli innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej jako łowcy nowinek. Kiedy wchodzą nowe rozwiązania, np. płyty indukcyjne, u nas w krótkim czasie stanowią 90 proc. sprzedaży wszystkich płyt elektrycznych. W innych krajach - ledwie 20-60 proc.