Tutaj jesteś: Sukces » Działam

Działam

D. Najstraszniejsza litera świata

Marcelina Szumer, Paweł Wieczorek 01-03-2012, ostatnia aktualizacja 01-03-2012 15:01

Moody’s Investors Service, Standard & Poor’s i Fitch Ratings. Podobno rządzą światem. Podobno, bo one same uważają inaczej. Podobno, bo drży przed nimi ze strachu niejeden prezydent i premier.

Szefowie agencji ratingowych zeznają przed komisją Kongresu USA nadzorującą instytucje rządowe. Waszyngton, 2008 r. Od lewej: Stephen Joynt (Fitch Ratings), Raymond W. McDaniel (Moody's Inwestors Service), Deven Sharma (Standard and Poor's)
Na świecie są dziś dwa supermocarstwa: USA oraz ratingi Moody’ego. USA może zniszczyć cię bombami, a Moody’s jest w stanie unicestwić cię, obniżając ocenę twoich papierów dłużnych. I wierzcie mi: wcale nie jest pewne, kto ma więcej mocy – mówił niedawno o jednej z trzech największych agencji ratingowych Thomas Friedman, bardzo wpływowy amerykański dziennikarz, trzykrotny zdobywca Pulitzera.

Poza Moody’s Investors Service (2,5 tys. pracowników na całym świecie) pozostałe dwie duże agencje to Standard & Poor’s (około 10 tys. zatrudnionych) i Fitch Ratings (najmniejsza z trzech, niecałe 2,5 tys. osób). Ich przychody to miliardy dolarów rocznie. W to więc, że rządzą światem, wierzy wielu – wystarczy poczytać komentarze pod internetowymi informacjami na temat ocen przyznawanych państwom i firmom. Podejrzenia podsyca to, że agencje pracują nie na podstawie matematycznych wzorów, lecz analiz dokonywanych przez ich pracowników.
Firmy oceniają ryzyko związane z inwestycją w obligacje państw i firm oraz w inne papiery dłużne. Wzbudzają strach, ale zostały też wyśmiane, gdy w 2008 r. do końca wystawiały wysokie oceny bankom, które chwilę później upadły podczas kryzysu. Z drugiej strony zarzuca się im, że ratingi nie opisują rynków, lecz raczej wpływają na nie, co sprzyja manipulacjom cenami na giełdach. A miały przecież jedynie informować.
Firmy ratingowe powstały 100 lat temu, w latach niesłychanego przyspieszenia rozwoju techniki, gdy sieć kolejową w Stanach Zjednoczonych traktowano z równym entuzjazmem, jak dziś traktuje się Internet. Była szybka i budowano na niej szybkie fortuny, które potrzebowały przypływu dużej gotówki. Firmy pożyczały więc pieniądze lub emitowały obligacje. I właśnie wokół tych operacji finansowych powstały agencje ratingowe. I choć przez 100 lat powstały i upadły setki agencji, trzy najstarsze są w tej chwili największymi.
Moody po polsku oznacza „humorzasty”. Inna agencja założona została przez Fitcha, czyli „tchórza” (chodzi o zwierzę, a dokładniej o futro tchórza). A współzałożyciel Standard & Poor’s to oczywiście Poor, który na początku faktycznie był „biedny”. Czy te nazwy to jakiś żart? Czy tacy ludzie naprawdę istnieli?
Pierwszy absolwent we wsi
Nawet w XXI w. w Andover w stanie Maine mieszka mniej niż tysiąc osób. Równo 200 lat temu właśnie urodzony Henry Varnum Poor mógł tam zobaczyć tylko gruntową drogę przez las, w którym z rzadka stały drewniane domy. Rodzice Henry’ego byli pionierami, ich życie – pracą na farmie. Kilkuletni Henry pomagał matce w praniu. Gdy miał kilkanaście lat, z braćmi doglądał owiec i bydła, a z ojcem karczował las. W zamian rodzice zapewniali mu nauczycieli łaciny, matematyki i historii. Już wtedy byli z syna dumni: był pierwszym z całej wsi, który skończył szkołę średnią. Ten brodacz, który brak bujnej czupryny na czole rekompensował jej nadmiarem na karku, patrzył na wuja głęboko osadzonymi oczami. Wuj, adwokat z odległego od Andover o 16 mil miasta Bangor, przyjął Henry’ego do pracy w swojej kancelarii.
Informacja za egzekucję
W wieku 26 lat Poor zostaje członkiem palestry. Oszczędności lokuje w drewnie oraz w kolei. Inwestuje, zarabia, a w 1841 r. żeni się z Mary Pierce. Córka pastora i wysoko postawionego urzędnika, skoligacona z senatorami, winduje Henry’ego w towarzysko-politycznym światku północno-wschodniego zakątka Stanów.
W tym samym roku w Nowym Jorku powstaje pierwsza agencja informacyjna dla biznesu – prawzór agencji ratingowych. Zasięganie języka lub wynajmowanie osób zbierających informacje – tak 200 lat temu potencjalni inwestorzy sprawdzali kondycję firm. Po amerykańskim kryzysie z lat 30. XIX w. informacja o stanie przedsiębiorstw jeszcze zyskała na wartości. Pojawił się popyt, na który podażą odpowiada Lewis Tappan: w 1841 r. zakłada Mercantile Agency (istnieje do dziś jako Dun & Bradstreet).
Mercantile zbiera informacje o zdolności kredytowej firm. Pożyczkodawcy sami zgłaszają się do agencji, opowiadając o kondycji firm, które biorą od nich kredyt. Przedstawiciele Mercantile jedynie zbierają informacje i przekazują do centrali firmy. Zbierają i rozdają dane bezpłatnie. Firma zarabia jednak krocie, bo poleca swoim klientom własnych prawników jako egzekutorów długów – jeśli pożyczka okaże się nietrafiona. Informator zarabia więc na egzekucji.
W wolnym czasie Lewis Tappan pisze książkę „Czy to dobrze, że jest się bogatym?”. Jest zapalonym abolicjonistą, współzałożycielem Amerykańskiego Towarzystwa przeciw Niewolnictwu, z którego jednak występuje, gdy do władz organizacji wchodzi kobieta. Twierdzi, że „kobieta przebywająca za zamkniętymi drzwiami z dżentelmenami to zwykła rozwiązłość”.
Sukces Mercantile Agency zachęca innych. Konkurencja rośnie, ceny spadają. Działalność agencji informacyjnych jest coraz tańsza, bo telegraf obniża koszt przesyłania danych, zaś wynalazek maszyny do pisania pozwala na zwolnienie z pracy urzędników, których zadaniem było ręczne przepisywanie dokumentów. Nie są to jednak jeszcze przyznające oceny agencje ratingowe. I sprawdzają tylko zdolność kredytową, nie ryzyko związane z inwestycją w obligacje.
AAA to ideał. D – kompletne bankructwo. Są oczywiście poziomy pośrednie. Każda z ocen może być dopracowana plusem lub minusem. W efekcie uzyskujemy 20-stopniową skalę. Takie rozdrobnienie pokazuje, z jak delikatną materią mamy do czynienia.
Agent z biblioteką
Agencje rosną w siłę, a Henry’emu Poorowi rośnie rodzina. Dzięki koligacjom żony prawujkiem dzieci Poora jest Benjamin Franklin – wynalazca piorunochronu i jeden z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych. Z okazji do posiadania tak szacownego przodka korzysta Henry William Poor, który przychodzi na świat w 1844 r.
Pięć lat później 37-letni Henry senior zostaje redaktorem naczelnym branżowej gazety kolejowej „American Railroad Journal” i rodzina przenosi się do Nowego Jorku. Właścicielem pisma jest John Poor, starszy brat Henry’ego, wówczas już kolejowy magnat. Henry William, czyli Henry junior, zostanie wspólnikiem ojca w najstarszej dziś i największej agencji ratingowej. Zamożny ojciec doskonale go do tego przygotuje. Młody Poor studia na Harvardzie kończy w 1865 r. – w momencie, gdy kraj wychodzi z krwawej wojny secesyjnej. Wraca do Nowego Jorku, pracuje jako makler i zaczyna zbierać książki. Ten wąsacz ze starannie wyczesanym przedziałkiem, mięsistym nosem i niskim czołem kocha książki, z czasem dorobi się jednej z najlepszych prywatnych bibliotek w całym Nowym Jorku.
Noworodek goni konkurencję
Na razie ojciec i syn Poorowie chcą się dorobić na sprzedaży informacji. W 1867 r. zakładają agencję H.V. and H.W. Poor Co. i wprowadzają się do biura przy 44 Broad Street, kilka przecznic od Wall Street. Rok później wydają swój pierwszy „Poor’s Railroad Manual” – regularny rocznik z informacjami o każdej firmie kolejowej na kontynencie, o długości jej linii, kondycji finansowej, właścicielach.
W tym samym 1868 r. tłum robotników codziennie wypełnia wielojęzycznym gwarem Jersey City. Portowe miasto, oddzielone od Nowego Jorku rzeką Hudson, jest pierwszą przystanią dla szukających pracy imigrantów. John Moody, czyli Jan Humorzasty, nie jest więc – wbrew nazwisku – wybredny przy wyborze miejsca urodzenia. Zresztą trzeba się śpieszyć: Poorowie wydali właśnie swój pierwszy rocznik „Manuala”. Moody dorasta w miejskim tyglu, w którym każdy szuka pomysłu i szans na dobry zarobek. John, z przylizanymi gładko jasnymi włosami, wąskimi, zaciśniętymi ustami i oczami świdrującymi rozmówcę zza drucianej oprawki okularów, postrzegany jest jako inteligentny i rzutki biznesmen. Obserwuje giełdę, interesuje się – co jest obowiązkiem każdego szanującego się biznesmena – koleją.
W 1900 r. zakłada John Moody & Company, publikując informator o firmach kolejowych. Pierwszy numer „Moody’s Manual of Industrial and Miscellaneous Securities” sprzedaje się w dwa miesiące. Od 1903 r. prezentuje dane nie tylko kolei, ale też instytucji finansowych, rządowych agencji i prywatnych fabryk.
W 1906 r. nowojorski elegant Luther Lee Blake kończy 32 lata. Zakłada Standard Statistics Bureau, które – dla odmiany – zbiera dane firm niezwiązanych z koleją. Informacje o każdej umieszczone są na dużej karcie o wymiarach 12 na 17 cm, by można je było dowolnie zmieniać, nie tylko raz do roku. W 1941 r. firma Blake’a połączy się z firmą założoną przez Poorów…
Na razie jest październik 1907 r. Klienci Moody’ego wpadają w taką panikę, że ten musi sprzedać firmę. Nie chodzi o to, że przestraszyli się założenia biura przez Blake’a. Zabolała ich (a raczej ich portfele) nieudana próba wielkiej manipulacji akcjami kopalni miedzi na Wall Street.
Ryzyko na torach
Protesty na Wall Street. Nowy Jork, jesień 2011 r. Napis na banerze: „Dług to niewolnictwo”
Manipulacja mająca zmienić ceny miedzi na giełdzie angażuje tyle pieniędzy, że uczestniczące w niej banki mają za mało gotówki dla innych klientów. Lokalne banki tracą zaufanie do nowojorskich molochów i wycofują z nich pieniądze. Kilka wielkich placówek ogłasza bankructwo, co pociąga za sobą kolejne upadki instytucji finansowych i firm w całym kraju.
Na giełdzie wybucha panika – ceny akcji spadają o połowę w stosunku do cen sprzed roku. W całym kraju ludzie wycofują pieniądze z banków i chowają je w zakamarkach domów. Zamieszanie jest takie, że nie wiadomo, co pisać w raportach o stanie firm, zresztą większość klientów i tak nie chce w nic inwestować. Ale niektórzy wiedzą, że krach to okazja do tanich zakupów. Przekonuje się o tym, raczej boleśnie, John Moody. Musi wybierać: zachować prawa do swoich tytułów, ale zbankrutować, czy pozbyć się dorobku życia za cenę dużo niższą, niż dostałby za firmę w okresie prosperity. To drugie oznacza konkretne pieniądze. Moody nie ryzykuje – sprzedaje.
W 1908 r. senacka komisja bada przyczyny krachu. Dochodzi do wniosku, że o płynność rynku finansowego najlepiej zadba centralny bank państwowy. I tak powstaje System Rezerwy Federalnej USA, znanej dziś po prostu jako Fed. W 1909 r. Moody znów szacuje ryzyko. Tym razem warto ryzykować – zakłada pierwszą agencję ratingową z prawdziwego zdarzenia Moody’s Analyses Publishing Company. Firma początkowo oferuje oceny ryzyka głównie w przemyśle kolejowym. Badania przedsiębiorstw każdej branży Moody prowadzi od 1913 r. Jako pierwszy bada też wiarygodność rządowych obligacji.
Od początku istnienia firmy wysokość każdego ryzyka opisywana jest literami. Tak, jak czynią to agencje do dziś. Dlatego 1909 r. uznaje się za datę powstania pierwszej agencji ratingowej. Choć firma Poorów jest starsza, to swoje ratingi wystawia od 1916 r. Dokładna skala ocen, przyjęta jako standard w całej branży, opracowana więc została przez najmłodszą i zarazem najmniejszą z wielkiej trójki agencji.
Alfabet czterech liter
John Knowles Fitch wychowuje się w Passaic, małym przemysłowym mieście 16 mil na wschód od Nowego Jorku. W 1902 roku, jako 22-latek, żeni się z córką miejscowego pastora. Rodzina nie jest biedna: ojciec i brat są właścicielami wydawnictwa książkowego. Johna stać na kupno kwiaciarni przy ruchliwym skrzyżowaniu Broadway i 22. Ulicy w Nowym Yorku, na południe od Central Parku. Kwiaciarnię po dwóch latach jednak musi sprzedać – gdy umiera jego brat, John ma pomóc ojcu.
Razem prowadzą wydawnictwo Francis E. Fitch. W wigilię Bożego Narodzenia 1913 r. John robi sobie prezent: zakłada The Fitch Publishing Company. Publikuje roczne, tygodniowe i codzienne statystyki finansowe dla banków, brokerów i inwestorów w ramach Fitch Financial Services. Swoje informacje firma opatruje wspólnym hasłem: „Niezawodne”.
Po 11 latach, w 1924 r., John Fitch opracuje system ocen: AAA to ideał, D – kompletne bankructwo. Są oczywiście poziomy pośrednie AA, A, BBB (tu kończy się inwestowanie, a zaczyna ryzykowna spekulacja), BB, B, CCC, CC, C, DDD, DD. Każda z ocen może być doprecyzowana plusem lub minusem. W efekcie uzyskujemy 20-stopniową skalę. Takie rozdrobnienie pokazuje, z jak delikatną materią mamy do czynienia. W połowie stycznia tego roku Standard & Poor's obniżył rating Portugalii do BBB–, Hiszpanii do A, zaś Francji i Austrii z AAA do AA+. Dla dwóch ostatnich krajów taki spadek to szok.
A Polska? Na początku lutego Moody’s przydzieliło nam łaskawe AA (tak samo jak Włochom), zaś agencje S&P i Fitch dają Polsce A–. Czy warto się tym przejmować? Niekoniecznie. Przynajmniej dopóki nie trzymamy w dłoni walizki z banknotami i nie zastanawiamy się, jak tę jedną jedyną walizkę zamienić na dwie.
Zajęcia: Eastnews/AP/Lawrence Jackson, Corbis/Steven Greaves
sukcesmagazyn.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Najczęściej czytane

  • 24 h
  • 7 dni
  • 30 dni

Galerie

1 - 1 / 4
common