Tutaj jesteś: Sukces » Żyję

Żyję

Wyprawa na trawę

Olga Wiechnik 29-07-2016, ostatnia aktualizacja 29-07-2016 00:01
źródło: 123RF
Ze wspomnień Mateusza: 
Szliśmy nad 
rzekę, 
obserwując po drodze malownicze 
sceny pod sklepem 
z piwem i artykułami różnymi.
Ze wspomnień Mateusza: 
Szliśmy nad 
rzekę, 
obserwując po drodze malownicze 
sceny pod sklepem 
z piwem i artykułami różnymi.
źródło: archiwum prywatne Mateusz Kubik
źródło: archiwum prywatne Mateusz Kubik

Przygoda nie kryje się tylko na Biegunie Południowym 
albo w amazońskiej dżungli. Nie trzeba pokonywać setek kilometrów, by kolekcjonować wrażenia na całe życie. Mikrowyprawy 
to sposób na maksymalne wykorzystanie wolnego czasu: nocleg w namiocie przymocowanym do skalnej ściany, spływ rzeką do pracy, nocna wyprawa do lasu. Przygoda czai się wszędzie.

„Myślę, że zostaliśmy oszukani. Że ci wszyscy wielcy odkrywcy – pierwszy na biegunie, na Mount Evereście, pierwszy, który spłynął Amazonką od źródeł do ujścia 
– że to wszystko jest jednym wielkim oszustwem. Że oni nas zwodzili. Sprzedali nam marzenie, mówiąc: zobaczcie, skoro ja tak mogę, to każdy tak może. Ale to nieprawda. Żeby być eksploratorem z prawdziwego zdarzenia, potrzebnych jest masę wyrzeczeń: rodzinnych, finansowych i czasowych. Trzeba się w to naprawdę zaangażować i przestawić na ten tor całe swoje życie", pisze Łukasz Długowski, podróżnik i dziennikarz, w swojej książce „Mikrowyprawy w wielkim mieście". – Szlag mnie trafiał, kiedy oglądałem zdjęcia z wielkich wypraw. Byłem strasznie sfrustrowany, że tego nie robię – opowiada. Aż pewnego dnia Łukasz zrozumiał, że przygoda jest tu, pod nosem, w podmiejskim lesie, nad pobliską rzeką, w nieodległych skałkach. Między wyjściem z pracy jednego dnia a przyjściem do niej następnego mamy zwykle kilkanaście wolnych godzin. Co można zrobić w tym czasie? Zamiast zalegnąć na kanapie, a potem pójść spać, żeby obudzić się tak samo zmęczonym i zestresowanym, można przeżyć przygodę. A gdyby do tego wziąć choć jeden wolny dzień...

Kanioning pod Łodzią

– Łukasz zadzwonił do mnie dzień wcześniej z pytaniem, czy nie chciałbym sforsować jednej z najczystszych rzek w Polsce mniej lub bardziej wpław, brodząc, chodząc i podpływając – opowiada Mateusz Kubik, na co dzień kapitan jachtowy i instruktor żeglarstwa. Razem z Łukaszem wsiedli rano w Warszawie w pociąg osobowy, z którego wysiedli w połowie drogi do Łodzi, w okolicy, w której płynęła upatrzona wcześniej na mapie satelitarnej rzeczka Rawka. Mateusz miał nieprzemakalny wór żeglarski, ale Łukaszowi wystarczył zwykły plecak i mocny worek na śmieci, do którego spakował ubranie, buty i portfel. – Szliśmy nad rzekę, obserwując po drodze malownicze sceny pod sklepem z piwem i artykułami różnymi. W środku tygodnia nie tylko my nie byliśmy w pracy. Boso ruszyliśmy w górę rzeki. Było pusto, urokliwie i chłodno. Przeszliśmy kilka kilometrów, opalając się po drodze na pniach. Obcowanie z dziką, nieuregulowaną rzeczką, która jest tam absolutnie piękna, to fantastyczne przeżycie. Zwłaszcza jak to piękno obserwujesz zanurzony po pas w wodzie. No i jest okazja do pogadania z dobrym kumplem – opowiada dalej Mateusz. Łukaszowi od dawna marzył się kanioning, czyli wędrówka z biegiem górskiej rzeki: zakładasz piankę, kask i wskakujesz do wody. Ale takie wyprawy to duże koszty i spore ryzyko, więc wymyślił sobie kanioning rzeką nizinną. – Najfajniejsza w tej wyprawie była totalna beztroska, czysta, dziecięca zabawa. To było ważne tylko dla nas, PKB od tego nie rósł, nic z tego nie wynikało dla innych – wspomina Łukasz. W mikrowyprawach m.in. o to właśnie chodzi. Nie są ważne „osiągi". Gdy po kilku kilometrach nie chciało im się iść dalej, po prostu położyli się na trawie, wypili piwo kupione w lokalnym sklepiku, a do domu wrócili PKS–em. – Przepłynąłem w swoim życiu spory kawałek świata. Po zimnym i ciepłym. Bywałem w bardzo wesołych i bardzo niewesołych sytuacjach – mówi Mateusz, który ma za sobą przeprawę łódką przez Atlantyk i zwiedzanie z niej okolic bieguna północnego. – I jasne, że to jest zupełnie inna skala niż wypad nad Rawkę. Ale radość i relaks płynące z takich mikrowypraw są podobne, jeżeli potrafimy z tego korzystać – zanurzyć się na chwilę w tej miniprzygodzie, po prostu pogapić się na zielone.

...
Poprzednia
1 2 3 4
Sukces
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Najczęściej czytane

  • 24 h
  • 7 dni
  • 30 dni

Galerie

1 - 1 / 4
common