Tutaj jesteś: Sukces » Żyję

Żyję

Kocham życie

Paulina Nowosielska 12-08-2016, ostatnia aktualizacja 12-08-2016 00:01
źródło: Sukces
źródło: Sukces
źródło: Sukces

Pokonać ocean samotnie, kajakiem. Przepłynąć go trasą tak niebezpieczną, że krew mrozi w żyłach (wody i wiatr na Północy są lodowate). Aleksander Doba 
rozpoczĄŁ swoją trzecią wyprawę transatlantycką i... przerwał ją niespodziewanie. – Gdy co jakiś czas patrzę w lustro, nie widzę szaleńca i samobójcy – tłumaczy podróżnik, 
który nie stracił nic ze swojego zapału. 
– Start honorowy już był, ostry trzeba 
tylko nieco przełożyć – mówi i zapowiada, 
że szybko wróci na ocean.

Swoje 70. urodziny chciał pan uczcić trzecią 
wyprawą transatlantycką. Nie udało się...

Niektórzy mówią: co cię nie zabije, to cię wzmocni. 
I... mają sporo racji.

Myśli pan kategoriami: sukces – porażka?

Nie, bo to bardzo względne pojęcia. Himalaista Krzysztof Wielicki wielokrotnie podejmował próby zdobycia K2. Czasem rezygnował, gdy od szczytu dzieliły go zaledwie metry. Ale właśnie takie decyzje ratowały mu życie. A ja... Start honorowy już miałem, ostry – planuję za niecały rok. Zresztą – 71 lat to też piękna okazja! Nie jestem samobójcą. Gdybym chciał płynąć za wszelką cenę, być może teraz gazety pisałyby: oto człowiek, który swój bohaterski czyn przypłacił życiem. Gdy wylądowałem awaryjnie na plaży, byłem zły, trochę zawiedziony, ale z całą pewnością nie załamany. To nie w moim stylu. Na szczęście. Dzięki temu mogę myśleć o kolejnej wyprawie.

Gdy człowiek kończy 30, 40 czy 50 lat, czasem decyduje się zrobić ze swoim życiem coś ekstra. Zmienia pracę, robi kurs pilotażu, skacze na bungee. Pan – płynie 
kajakiem przez ocean. To się nazywa rozmach!

Bo ja wiem? Skoki na bungee zaliczyłem już jakiś czas temu.

Skakał pan?

Kilka razy. Wiele lat temu byłem skoczkiem spadochronowym i chciałem po prostu przypomnieć sobie stare czasy.

I jak było?

Krótko mówiąc: nie ta skala! Skoki z samolotu to zupełnie inna wysokość, wrażenia, rozmach. Ale spróbowałem bungee, mam to doświadczenie za sobą i wiem, jak smakuje.

Pan jest kolekcjonerem smaków życia?

Lubię robić nowe rzeczy i naprawdę nie wiem, co to nuda. 
Co chwila wpada mi do głowy inny pomysł. Dlaczego więc 
miałbym go nie zrealizować?

Trzecia wyprawa transatlantycka jest naturalną 
konsekwencją dwóch poprzednich – pisze pan 
na swoim blogu. Ona po prostu musi się wydarzyć?

Tak, bo jeszcze przed pierwszą wyprawą nakreśliłem taki scenariusz. Postanowiłem przepłynąć Atlantyk w trzech etapach. Pierwszy – z Afryki do Ameryki Południowej – był sprawdzeniem całej tej idei. Chciałem przetestować kajak, sprzęt, ale też samego siebie. Bo równie dobrze wyprawa mogła mi się nie spodobać.

I co wtedy? Nie byłoby ciągu dalszego?

Na pewno nie miałbym tego entuzjazmu, który dziś pcha mnie do działania. Bo ja nie lubię robić rzeczy wbrew sobie. Poszczególne etapy łączyły wspólne założenia. Wyprawy są samodzielne, samotne, bez pomocy z zewnątrz, a odcinki między kontynentami pokonuję wyłącznie kajakiem napędzanym siłą moich rąk. Ale wracając do scenariusza... Drugi etap miał być z Ameryki Południowej do Północnej. Ostatecznie zamienił się w wyprawę, w której z sukcesem przepłynąłem najszerszy odcinek oceanu z Lizbony na Florydę. Nie obyło się bez problemów technicznych i niesprzyjających wiatrów. Musiałem podzielić tę wyprawę na dwie części. W pierwszym etapie spędziłem na oceanie 141 dni 19 godzin i 55 minut. Niekorzystne wiatry na zachodnim Atlantyku zatrzymały mój kajak na ponad 40 dni i wymusiły zawinięcie na Bermudy. Drugi odcinek rozpocząłem od zwodowania kajaka z żaglowca „Spirit of Bermuda". Ale dalej nie miałem szczęścia. Podczas całej operacji złamany został pałąk uniemożliwiający kajakowi pływanie dnem do góry, zbity został klosz światła nawigacyjnego. Mimo to postanowiłem dokończyć trasę. Trzecia wyprawa poprowadzi mnie z Ameryki Północnej do Europy.

...
Poprzednia
1 2 3 4 5
Sukces
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Najczęściej czytane

  • 24 h
  • 7 dni
  • 30 dni

Galerie

1 - 1 / 4
common