Tutaj jesteś: Sukces » Działam

Działam

Ja, włóczęga

Barbara Acher-Chanda 17-06-2016, ostatnia aktualizacja 17-06-2016 00:01
źródło: Archiwum prywatne Marty i Kuby Rutów
Marta i Kuba Rutowie. Dla wspólnej podróży dookoła świata ona zrezygnowała z posady asystentki prezesa. 
On zostawił prowadzony przez siebie zespół programistów.
Marta i Kuba Rutowie. Dla wspólnej podróży dookoła świata ona zrezygnowała z posady asystentki prezesa. 
On zostawił prowadzony przez siebie zespół programistów.
źródło: Archiwum prywatne Marty i Kuby Rutów
źródło: Archiwum prywatne Marty i Kuby Rutów

Stare chińskie przysłowie mówi: uważaj na marzenia, bo mogą się spełnić. Tak jak bohaterom tego tekstu. Swoje codzienne obowiązki zawodowe zamienili na wielomiesięczną włóczęgę z plecakiem po świecie. Bilet w jedną stronę? Niekoniecznie. Taka przerwa w życiorysie pozwoliła im wkroczyć na nowe ścieżki.

Ile potrzeba czasu, żeby naładować wyczerpane baterie? Dwa, trzy tygodnie... Tyle początkowo miała trwać podróż Macieja Wewióra. Cel: złapać oddech po intensywnych latach, z których ostatnie spędził jako dyrektor komunikacji i rzecznik prasowy Giełdy Papierów Wartościowych. – Kiedy pojawił się nowy prezes, poczuliśmy w pewnym momencie, że formuła współpracy się wyczerpała. Po kilku tygodniach nadrabiania zaległości towarzyskich, na które wcześniej nie miałem czasu, musiałem się zdecydować: albo nowa praca, albo pierwsze dłuższe wakacje. Miałem nawet propozycję wejścia w nowy biznes, ale potrzebowałem tego wypoczynku. Powiedziałem, że dam znać, jak wrócę, najpóźniej za półtora miesiąca – opowiada. Na wizę do Wietnamu czekał kilka dni. Akurat tyle, żeby kupić bilet w jedną stronę i się spakować. W Hanoi wylądował w kwietniu 2015 r.

Dla Mileny Łakomskiej 10 lat spędzonych w jednym miejscu to dużo, chociaż wszędzie było jej pełno: stylizowała wnętrza i potrawy, przygotowywała scenografię do filmu, prowadziła warsztaty i własną kawiarnię. – Marzyłam o biznesie, który będzie kręcił się sam, przynajmniej od pewnego momentu. A kawiarnia MILIMOI wymagała mojej stałej obecności. Dlatego kiedy willa, w której mieściła się prowadzona przeze mnie kawiarnia, została wystawiona na sprzedaż, zamiast czekać na wypowiedzenie lub podwyżkę czynszu, po prostu zamknęłam lokal – opowiada.

Ewa i Arek Suszek na pomysł bardzo długich wakacji wpadli zainspirowani wydarzeniami, jakie nastąpiły po ich poprzedniej trzymiesięcznej wyprawie do Ameryki Południowej. – Wyjeżdżając, zostawiałam w pracy mnóstwo „pilnych" zadań i koleżankę na zastępstwo. Gdy po powrocie wiele z tych spraw było tak samo pilnych i wciąż niezałatwionych, zrozumiałam, jak łatwo ulec kultowi bycia zajętym i zabieganym. To nas zmieniło na dobre – podkreśla Ewa Suszek. Kiedy więc się zorientowali, że czas znów przecieka im przez palce, dni zlewają się ze sobą, a ciężko zarobione pieniądze wydają na niepotrzebne przyjemności, poprosili pracodawców o bezpłatny urlop. Założyli, że w drodze będą przez dziewięć miesięcy. Na tyle starczy im zaoszczędzonych pieniędzy. Bilet powrotny kupili jednak z wersją „open". – Rozstałam się z szefową na zasadzie dżentelmeńskiej umowy: potwierdziłam, że mam wolę powrotu do pracy, ale zdaję sobie sprawę, że nie mam gwarancji, czy będą miała do czego wrócić. I zresztą sama nie wiedziałam, czy będę chciała, czy po drodze nie urodzi mi się jakiś pomysł na biznes. Taki układ był dla mnie jak najbardziej fair – wspomina.

Bilet z przedłużoną gwarancją

Marta Ruta dla wspólnej podróży dookoła świata zrezygnowała z posady asystentki prezesa. Kuba Ruta zostawił prowadzony przez siebie zespół programistów. Byli przekonani: teraz albo nigdy. Czas pędził w nieubłaganym tempie. A oni, z trzydziestką na karku, planowali założenie dużej rodziny. – Podróżowałam intensywnie jeszcze na studiach, po pięć–sześć tygodni. Za każdym razem wracałam z poczuciem niedosytu – wspomina Marta. – Zawsze marzyłam o dłuższym wyjeździe, ale nie wierzyłam, że kiedykolwiek mi się uda.

...
Poprzednia
1 2 3 4
Sukces
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Najczęściej czytane

  • 24 h
  • 7 dni
  • 30 dni

Galerie

1 - 1 / 4
common