Tutaj jesteś: Sukces » Myślę

Myślę

Pan super zorganizowany

Magdalena Kuszewska 10-06-2016, ostatnia aktualizacja 10-06-2016 00:01
źródło: materiały prasowe
Jedna na cztery osoby używające Facebooka ma nowego prawdziwego przyjaciela.
Jedna na cztery osoby używające Facebooka ma nowego prawdziwego przyjaciela.
źródło: 123RF

– Dla mojego taty wszystko jest możliwe, a ja mam 
to po nim – mówi Mikołaj Piskorski, 
pierwszy polski profesor na Harvard Business School i światowy ekspert w dziedzinie strategii społecznościowych.

Jako profesor Harvard University stworzył pan pierwsze szczegółowe studium przypadków portali Facebook, Wikipedia, MySpace. Skąd w ogóle ten pomysł?

Prof. Mikołaj Piskorski: Opisałem każdą istniejącą wtedy platformę społeczną. Najważniejszy był Facebook, z powodu olbrzymiej popularności. Na pewno pomógł fakt, że nawiązałem dobre kontakty z ludźmi, którzy pracują w tych firmach. Zacząłem od pisania do nich e–maili, które szybko przerodziły się w bliskie znajomości. Zaufali mi, dostałem cenne informacje i dane. W 2014 r. na ich podstawie wydałem książkę o tym, dlaczego ludzie przyjaźnią się w sieci (tytuł: „A Social Strategy: How We Profit from Social Media"– red.).

Ale kiedy kilkanaście lat temu zaczynał pan badania, wszystko raczkowało. Wyobrażał pan sobie wtedy, że wirtualne kontakty staną się potęgą?

Chociaż moja pierwsza reakcja była negatywna, to bardzo szybko zmieniłem zdanie, uwierzyłem w sukces internetu. Dlaczego? Bo każdy z nas ma przyjaciół i każdy chce poznawać nowych ludzi, a także partnerów biznesowych czy życiowych. Budowanie i utrzymywanie relacji to nie jest żaden produkt niszowy. Moją teorię na ten temat mogę opisać w prosty sposób. Sieć jest używana przez ludzi, których rzeczywistość jest trudniejsza, bardziej skomplikowana. Już tłumaczę: użytkownicy Facebooka to przede wszystkim ci, którzy mają problemy z utrzymywaniem relacji w tzw. realu. To nie jest tak, że z nimi coś nie gra. Mają albo wyjątkowo mało czasu, albo niewiele możliwości nawiązania kontaktów.

Kto na przykład?

Matki malutkich dzieci, które spędzają z nimi 90 proc. czasu. Nie oznacza to wcale, że nie interesuje ich przyjaźń, dzielenie pasji. Facebook staje się więc dla nich fantastycznym narzędziem. Podobnie jak dla ludzi z wiosek czy niewielkich miasteczek, gdzie trudno kogoś poznać. Świat wirtualny w sposób naturalny wypełnia im te wszystkie luki.

A prywatnie lubi pan te wszystkie portale, sieci społecznościowe? Przesiaduje na nich?

Absolutnie tak. Ciężko byłoby mi badać je latami, gdybym nie był zadowolonym użytkownikiem sieci. Ale spokojnie, zachowuję umiar (uśmiech).

Pana historia jest bardzo medialna. Z Warszawy trafił pan na Harvard, gdzie został pierwszym polskim profesorem, na dodatek jednym z najmłodszych w historii.

Wychowałem się na Żoliborzu, niedaleko Huty Warszawa, w typowym molochu: w naszym bloku mieszkało z tysiąc osób. Na świat przyszedłem w 1973 r., czyli w szarej komunistycznej rzeczywistości, ale miałem dużo szczęścia. Moi rodzice są niezwykle otwarci i pomysłowi. Tata przez całe lata 80. pracował za granicą, a ja z mamą i siostrą mieszkaliśmy przez cały ten czas w Warszawie. W końcu powzięliśmy decyzję, że wyprowadzamy się do Wiednia, do taty. Kiedy pożegnałem się z kolegami i mieliśmy już wynajęte mieszkanie, nagle upadł komunizm... Tata od razu powiedział, że wracamy do Polski, bo wraz z przełomem pojawią się niezwykłe możliwości. Dla niego wszystko, co sobie zaplanuje i wymyśli, jest możliwe. Mam to po nim! Dziś tata ma 67 lat, nadal uwielbia zakładać nowe biznesy, co chwilę wpada na nowy pomysł i go realizuje. Ale wtedy poprosiłem rodziców o to, żebym nie musiał z nimi wracać.

...
Poprzednia
1 2 3 4
Sukces
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Najczęściej czytane

  • 24 h
  • 7 dni
  • 30 dni

Galerie

1 - 1 / 4
common