Tutaj jesteś: Sukces » Działam

Działam

Fajnie mi się pracuje z Tatą

Karolina Monkiewicz-Święcicka 22-04-2016, ostatnia aktualizacja 22-04-2016 00:01
Klaudia i Tadeusz Ostrowscy. Choć wyglądają  jak brat i siostra,  są jak yin i yang. Zdanie, które  w tym duecie słychać najczęściej, to:  „Daj mi skończyć”.  On to spontan, ogień  i va banque. Ona lubi mieć wszystko zaplanowane  i dopieszczone  w szczegółach.
Klaudia i Tadeusz Ostrowscy. Choć wyglądają jak brat i siostra, są jak yin i yang. Zdanie, które w tym duecie słychać najczęściej, to: „Daj mi skończyć”. On to spontan, ogień i va banque. Ona lubi mieć wszystko zaplanowane i dopieszczone w szczegółach.
źródło: Spider and wolf
Karina i Cezary Wacławikowie. Mają taki sam system działania: mnóstwo pomysłów i skupienie przy realizacji, 
lecz brak zdolności organizacyjnych. 
Wierzą w sukces, jeśli nie 
w Polsce, to za granicą. Tam w ciągu jednego dnia potrafią sprzedać ubrania za tysiąc dolarów.
Karina i Cezary Wacławikowie. Mają taki sam system działania: mnóstwo pomysłów i skupienie przy realizacji, 
lecz brak zdolności organizacyjnych. 
Wierzą w sukces, jeśli nie 
w Polsce, to za granicą. Tam w ciągu jednego dnia potrafią sprzedać ubrania za tysiąc dolarów.
źródło: Sukces
autor: Katia Serek
Dad’s studs. Ubrania tuningowane są tu na życzenie i farbowane w stylu tie–dye. Do tego ćwieki, skóra i dużo znoszonego dżinsu...
Dad’s studs. Ubrania tuningowane są tu na życzenie i farbowane w stylu tie–dye. Do tego ćwieki, skóra i dużo znoszonego dżinsu...
źródło: Dad’s studs

Działają sobie na nerwy, ale ufają bez granic. Że dzieci nie przyjaźnią się z rodzicami, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu? Bzdura. Ich firmy to spółki: ojców i córek. Oni wywracają oczami, a potem wychwalają swoje wspólniczki.

Pracownia mieści się w piwnicy. Z regałów zwieszają się barwne pióropusze, firmowe metki, dziwaczne plastikowe plecaki. Na ogromnym stole leżą tasiemki, bele materiałów i stare krawieckie nożyce. To pamiątka i narzędzie po babci. W rogu – maszyny do szycia. Na wieszakach dziesiątki ciuchów. Pośrodku, na stole, siedzi roczna Misia. To córka Kariny Wacławik. Tak jak Karina i tak jak wcześniej Cezary, ojciec Kariny, wychowuje się poprzez pracę. Ten armagedon to studio Dad's Studs, zajmującej się recyklingiem i tuningowaniem ubrań vintage, produkcją odzieży i kostiumów scenicznych, a także warsztatami dla fanów ciuchowego recyklingu. Karina i Cezary kochają wolność, modę i życie poza systemem. Są do siebie podobni i większość rzeczy robią wspólnie. W tej rodzinie tak po prostu jest.

– Miałam 17 lat, kiedy po raz pierwszy pracowałam. Z tatą, przy grillu nad Wisłą – mówi Karina. Jej ojciec ma wcześniejsze wspomnienia z pracy. Jedzie w tym wspomnieniu autobusem z Zielonki. Razem z mamą wiozą w torbach ubrania na bazar Różyckiego. Rodzina była lokalnym potentatem. W latach 80. szyli odzież na bazary. Cezary Wacławik w wieku 20 lat miał własną szwalnię, hafciarnię i 20 pracowników. Tak samo jego mama. Wykończyły ich sieciówki. Cezary zajął się branżą gastronomiczną, Karina założyła firmę Hair & Makeup i zaczęła pracować dla telewizji.

Pięć lat temu Karina obejrzała „Seks w wielkim mieście" i zachwyciła ją bransoletka jednej z bohaterek. Z dżinsu, nabijana ćwiekami, nie do kupienia w zwykłym sklepie. Poprosiła ojca, by wykonał taką bransoletkę. Potem bluzę nabijaną ćwiekami. A potem czarny sweter wyszywany skórzanymi krzyżami. W tym swetrze Cezary Wacławik wysłał córkę do centrum miasta i obserwował reakcje. Ludzie tak się za nią oglądali, że uznali oboje: będzie zainteresowanie. Obecnie tuningują ciuchy na zamówienie, wykonują farbowanie tie–dye. Vintage łączy się ze stylem życia – poza systemem. Dlatego każdy produkt jest unikalny. Farbują ręcznie, w ekologicznych barwnikach. Ich klientami są m.in. Zosia Ślotała, Patrycja Markowska, Urszula Dudziak, Kasia Zielińska. Piotr Kubiaczyk z De Mono zamówił u nich pas do gitary. Obsługują głównie gwiazdy, bo te pragną wyglądać inaczej. Ale każdy może kupić ubrania ze strony internetowej.

Pełna zgoda

W Dad's Studs podział obowiązków nie jest klarowny. Zwykle Karina projektuje, a tata szyje. Ale Cezary także ma swój wkład artystyczny. Na przykład pas dla gitarzysty De Mono miał być w beżach i brązach, a on uszył go w czerwieni, bieli i błękicie, bo taką miał wizję. Tego podziału brak dlatego, że oboje mają taki sam system działania: mnóstwo pomysłów i skupienie przy realizacji, lecz brak zdolności organizacyjnych. Dlatego firma nie przynosi jeszcze takich dochodów, jak by sobie życzyli. –  Ale wierzę w nasze powodzenie, jeśli nie w Polsce, to za granicą. Tam w ciągu jednego dnia sprzedaję ubrania za tysiąc dolarów – mówi Karina.

...
Poprzednia
1 2 3 4
Sukces
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Najczęściej czytane

  • 24 h
  • 7 dni
  • 30 dni

Galerie

1 - 1 / 4
common