Tutaj jesteś: Sukces » Działam

Działam

Matka Eleonora od supermarketów

red. 21-08-2014, ostatnia aktualizacja 21-08-2014 18:00
źródło: Fotorzepa
autor: Magda Starowieyska
Za pomoc w realizacji sesji  dziękujemy restauracji Oaza  w Poznaniu.
Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy restauracji Oaza w Poznaniu.
źródło: Fotorzepa
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
autor: Magda Starowieyska

Imionami swoich synów Piotra i Pawła nazwała sieć sklepów. Pierwsze zakładali wspólnie na początku lat 90. Dzisiaj Eleonora Woś jest właścicielką ponad setki supermarketów, które przynoszą wielomilionowe zyski. Ale jedno się nie zmieniło: wciąż osobiście dogląda interesu.

Gdyby nie jej zmysł obserwacji i żyłka ryzykanta, prawdopodobnie nie powstałaby jedna z najpopularniejszych sieci supermarketów w Polsce. Początki wielkiego biznesu były jednak skromne. Zaczęło się od tego, że Eleonora Woś dowiedziała się o licytacji atrakcyjnego 60-metrowego lokalu przy ruchliwej ul. Głogowskiej w rodzinnym Poznaniu. Podliczyła oszczędności – w sumie tysiąc dolarów. Kolejne 4 tys. pożyczyła z banku i... wygrała przetarg. Pod koniec października 1990 r. otworzyła z synami Piotrem i Pawłem pierwszy sklep spożywczy. Czuła wówczas, że po upadku PRL-u najszybciej będzie rósł popyt właśnie na żywność.

Jednak decyzja o prowadzeniu własnego biznesu wywróciła dotychczasowe życie do góry nogami. Eleonora Woś rzuciła spokojną (i nudną) pracę w spółdzielni mieszkaniowej, Piotr 27-letni wówczas inżynier i kierownik budowy, oraz Paweł, 21-letni kucharz w hotelu Merkury, też na dobre rozstali się ze swoimi zajęciami. – Na początku nigdy nie ma gwarancji, że się uda. Ale już po miesiącu wiedzieliśmy, że klientom spodobała się nasza koncepcja sklepu spożywczego, w którym mogli kupować więcej towarów i w odpowiedniej atmosferze. W tamtych latach była to prawdziwa rewolucja – wspomina.

Jak świeże bułeczki

Całą energię i siły skierowała z synami na uruchomienie sklepu. Razem z nimi spędzała w pracy całe dnie. Zdarzało się, że nocowała na polówce, bo do domu nie opłacało się wracać. Większość czasu pochłaniało znalezienie dostawców, transport, rozliczenia. Po towar Piotr i Paweł jeździli dziesięcioletnią nyską. Kupowali na giełdach owocowo-warzywnych, od prywatnych producentów, a niekiedy w Niemczech. – Przez pierwszy rok sami codziennie o piątej rano odbieraliśmy z piekarni pieczywo, aby tuż po otwarciu sklepu o 6 rano na klienta czekały świeże bułki i chleb. Takie podejście było nowością – opowiada bizneswoman.

Właściciele sieci Piotr i Paweł unikają rozgłosu, stronią od mediów. i bardzo dbają o to, by nic się nie zmieniło. By firma pozostała w rękach rodziny.

Ona sama dodatkowo zajmowała się sprawami personalnymi: tworzyła standardy obsługi klienta i szkoliła personel. A czasem po prostu układała towar na półce. Początki rozkręcania własnego biznesu wspomina jednak z olbrzymim sentymentem. – To była żywiołowa, ale też wspólna praca. Rozumieliśmy się bez słów. Każdy z nas robił to, co najlepiej potrafił, konsultując się, gdy pojawiały się wątpliwości – mówi.

Bez doświadczenia? I dobrze!

Chcąc wyróżnić się na rynku jakością i różnorodnością asortymentu, sprowadzali luksusowe i niedostępne w polskich sklepach produkty, np. batony czy czekolady. – Towar schodził dosłownie na pniu, codziennie sprzedawaliśmy po kilkanaście kartonów – chwali się Piotr Woś, dziś prezes sieci supermarketów. W krótkim czasie ich pierwszy sklep stał się tak popularny, że na zakupy do niego przyjeżdżali mieszkańcy z najdalszych dzielnic Poznania. A rodzina zachęcona tymi sukcesami ruszyła na dalszy podbój rynku.

...
Poprzednia
1 2 3
Sukces
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Najczęściej czytane

  • 24 h
  • 7 dni
  • 30 dni

Galerie

1 - 1 / 4
common